Papież nie przyjechał rozwiązywać naszych sporów politycznych

Fot. Rafał Pastwa
Jego pielgrzymka – czy się komuś podoba czy nie – jest związana z perspektywą wiary. Papież Franciszek przywiózł orędzie Ewangelii, a nie projekt ustawy o TK czy poprawki do projektów ustaw.

Problemy, które występują w Polsce – papież spotyka również w innych krajach. Pozostawia uniwersalne i konkretne przesłanie Ewangelii. A to, że jego słowa są dzisiaj różnie interpretowane, odmieniane przez wszystkie przypadki… Trudno.


Moim zdaniem popełniamy podstawowy błąd licząc, że słowa papieża staną się orężem przeciw temu drugiemu, obok mnie lub po drugiej stronie politycznej barykady…

Papież szokuje prostym przekazem. Pokazał w jednym momencie, że ludzkie życie jest czymś więcej niż tylko nieustającym festiwalem braw. Przerwał trwającą od wielu lat tradycję oklaskiwania bez słuchania.

I mimo, że w Częstochowie panowała atmosfera moim zdaniem nazbyt podniosła, odmienna od tej jaka obecnie dominuje w Krakowie – to na uwagę zasługuje papieskie kazanie, głęboko teologiczna homilia z jasnym przesłaniem. Nawiązując do obecności Chrystusa na przyjęciu weselnym zwyczajnej pary w Kanie Galilejskiej powiedział: „Nie ma niezwykłego czynu dokonanego przed tłumem [przez Chrystusa red.], ani też wystąpienia, które rozwiązywałoby palące kwestie polityczne, jak podporządkowanie narodu panowaniu rzymskiemu. Zachodzi natomiast prosty cud w małej wiosce, rozweselający uroczystość weselną całkowicie anonimowej, młodej rodziny”.

I kolejny fragment, którego nie wolno pominąć: „Pragnienie władzy, wielkości i sławy jest rzeczą tragicznie ludzką i jest wielką pokusą, która stara się wkraść wszędzie. Dawać siebie innym, eliminując dystanse, pozostając w małości i konkretnie wypełniając codzienność – to subtelnie boskie”.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...