O autorze
Jestem teologiem, bioetykiem, poetą, księdzem katolickim. Urodziłem się w Opolu Lubelskim. Po maturze wstąpiłem do seminarium duchownego w Lublinie. Po studiach filozoficzno-teologicznych przyjąłem święcenia z rąk abp. J. Życińskiego.

W 2008 r. założyłem fundację na rzecz osób dotkniętych chorobą nowotworową i ich bliskich „Za Bramą”. Założyłem również klub sportowy z sekcją boksu. Jestem członkiem Katolickiego Stowarzyszenia „Agape”, które pracuje na rzecz ofiar przemocy. Jestem autorem trzech publikacji literackich, dwóch książek naukowych, artykułów oraz książeczek edukacyjno-profilaktycznych dla dzieci noszących tytuł: „Pan Kiciuś”. Niedawno ukazała się moja najnowsza książka zatytułowana „Bioetyka. W imię postępu i przetrwania” wydana przez Wydawnictwo Marek Derewecki.

Od lipca 2013 r. jestem dziennikarzem „Gościa Niedzielnego” i kierownikiem redakcji w Lublinie.

Mam nadzieję, że mój blog w naTemat stanie się okazją do wymiany myśli i poglądów oraz okazją do koncentrowania się na tym, co nas łączy – a nie dzieli. Będę skupiał się na aktualnych wydarzeniach z życia Kościoła w Polsce i na świecie, a także na sprawach bioetycznych i społecznych.

Terroryzm to sposób myślenia

Fot. ks. Rafał Pastwa
Kto daje nam prawo byśmy mówili, że Belgowie płacą cenę za otwartość czy tolerancję? A jeśli u nas zdarzyłby się podobny zamach, to za co zapłacilibyśmy cenę?

Na każdym kroku słyszę, że Belgowie płacą cenę za otwartość i tolerancję. Za chwilę czytam, że religia muzułmańska to zło i szatan wcielony. Ktoś inny powtarza, że tam, gdzie się niszczy chrześcijaństwo – tam wchodzi sekularyzm, potem islam, który dobija wszystkich i wszystko.



Tymczasem za zło odpowiada konkretny człowiek, z imieniem i twarzą. Zło nie jest przypisane do konkretnej narodowości, wspólnoty, pochodzenia, religii czy bez-religii.

Człowiek zabija drugiego, nie system, nie religia, nie narodowość. Zaczyna się od tego, że myślimy o innym, obcym, różnym od nas człowieku – gorzej. Potem są dowcipy, później już nie ma dowcipów, jest coś o wiele gorszego.

Łatwo winą za śmierć ludzi, za burzenie pokoju i ładu obarczyć system, religię czy Boga. Ale to nic nie da. Zawsze winny jest człowiek, sprawca czynu.

I jeszcze jedno. Chrześcijanin nie powinien mówić, że oto Belgowie płacą cenę za otwartość i tolerancję. To sprzeczne z Ewangelią.

Ale kogo dzisiaj obchodzi Ewangelia. Liczy się prawda jedyna, ta nadwiślańska, podszyta strachem, która każe nam myśleć o nas lepiej niż o mieszkańcach Belgii, Francji, Holandii itd.

Liczba wiernych w polskich kościołach nie decyduje o wyższości naszego chrześcijaństwa nad chrześcijaństwem Belgów. Statystyka, przypomina to nawet sam papież, nie stanowi żadnej podstawy. Liczy się właśnie wrażliwość i otwartość na innych.

Bądźmy solidarni z mieszkańcami Belgii, nie próbujmy ich pouczać patrząc na ich dramat z bezpiecznej odległości.

Bezpieczeństwa i pokoju nie zapewni żadna religia, ani prawo, nawet mury i zasieki na granicach wsparte mundurowymi. Może to sprawić jedynie rozum, który pojmie, że wszyscy ludzie są równi wobec siebie, że nie ma na tym świecie istot lepszych i gorszych.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...