Bóg nie jest terrorystą

W obliczu aktów terroru i toczących się aktualnie wojen giną niewinni ludzie. A terroryzm i fanatyzm łączony jest dzisiaj niemal wyłącznie z religią. Nawet modlitwa w geście solidarności z tymi, którzy doświadczyli tragedii– budzi coraz więcej sprzeciwu i niechęci. Co innego podświetlenie budynku czy inne wizualne gesty.

Inna sprawa, że prawie wcale nie zauważamy ataków terrorystycznych w krajach Bliskiego Wschodu. A przecież ludzie tam żyjący również czekają na pokój, na wybawienie od terroru i wojny oraz gesty solidarności. Ale jak podświetlić budynek, żeby pojawił się na nim cedr libański? I co miałoby to oznaczać? Dla wielu nic by to nie oznaczało, bo Liban nie jest w Europie.



We współczesnej kulturze największym przegranym jest Bóg. Ze względu na swoich wyznawców, choć nie tylko. Tworzenie sobie Boga na własny obraz i podobieństwo nie mogło i nie może zakończyć się dobrze. Nigdy.

Religia postrzegana jest w niektórych kręgach jako źródło przemocy. Ale przecież oczywiste jest – i wiemy to na podstawie zdrowego rozsądku - że wszelkie nadużycia w obrębie religii są wynikiem działania człowieka, a nie wymagań Boga. Więc źródłem przemocy nie jest Bóg – a właśnie człowiek. Bo każda religia, tak jak idee świeckie – może stać narzędziem manipulacji i ucisku.

Choć pewnie zaraz usłyszę lub przeczytam komentarze, że islam jest zły i agresywny. Że Bóg muzułmanów jest żądny krwi. Faktycznie, niektórzy mogą mieć problem z bardziej radykalnymi fragmentami Koranu oraz ich interpretacją w wydaniu sunnitów, a także z historią dotyczącą początków tej religii.

Jednak to, że ktoś jest ochrzczony lub obrzezany nie oznacza, że nabywa przez te obrzędy skłonności do najgorszych rzeczy. Podobnie jak i człowiek, który nie wierzy w Boga i tym obrzędom się nie poddaje – nie posiada przez ten fakt skłonności do popełniania większego zła od osób wierzących.

Nie jest uprawnione twierdzenie, że wyznawca islamu, judaizmu czy chrześcijaństwa jest w jakimś sensie bardziej niebezpieczny od osoby, która deklaruje ateizm. Że osoba przyznająca się do wiary stanowi większe zagrożenie od osoby, która do żadnej religii się nie przyznaje. A taki trend zdaje się coraz mocniej utrwalać w kulturze zachodniej. Tyle, że świat bez religii i Boga wcale nie okazał się lepszy – w żadnym przedziale historii.

Każda religia, ale i każda bez-religia może w jednakowym stopniu przyczynić się do powstania aktów terroru, agresji czy fanatyzmu. Także chrześcijaństwo - gdy odrzuci naukę Jezusa z Nazaretu oraz styl jego życia. I rozum. Bo żadna religia nigdy nie powinna być zaprzeczeniem rozumu. Tak samo jak żaden światopogląd.

Bycie dobrym – sprawdza się bądź nie – zawsze w relacji do drugiej, konkretnej osoby. Bez względu na wiarę czy niewiarę. Dla czcicieli Boga będzie się to dokonywać na podstawie słów objawionych. Choć te nakazujące radykalną postawę miłości i poświęcenia – nie są aż tak popularne.

Jednak tylko właściwie pojęta religia może dać człowiekowi odpowiedź na pytanie o sens życia, nawet jeśli namysł nad nauką czy filozofia na ten sens mogą człowieka nakierowywać.

Zło rodzi się w ludzkim umyśle. I nienawiść, która rodzi terroryzm i agresję, i przemoc. Podobnie jak dobro i miłość, współczucie, szacunek i uznanie.

Z powodu ataków terrorystów strach o własne bezpieczeństwo dotyka dziś Francuzów. Ale nie tylko. Przecież codziennie z krajów Bliskiego Wschodu uciekają w kierunku Europy ci, których życie jest zagrożone terroryzmem organizacji terrorystycznej ISIS i bombami sił koalicji międzynarodowej.

Przemoc i cierpienie niewinnych ludzi niczym się nie różni pod żadną szerokością geograficzną.

Każda przemoc jest bluźnierstwem. Nawet w imię swoje.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...